//////

Miesięczne archiwum: Kwiecień 2011

SEDNO SPRAWY

Sedno sprawy leży w tym, że różnica nie jest różnicą jakości czy nawet stopnia, lecz różnicą otoczenia. Nawet jednak w próżni elektron nie jest nigdy całko­wicie wolny od wpływu niewidzialnych sprę­żyn elektromagnetycznych. Teoria pól kwantowych mówi nam, czym są te niewidzialne sprężyny. Przede wszystkim jest wśród nich sprężyna wiążąca elektron z dirakowskim polem elektronowo—pozytono­wym. Bulgoczący i kipiący elektron — to wrzą­ca masa wirtualnych par elektronowo—pozyto­nowych. Sprężyna jest w istocie elektrostatycz­na — odpycha elektrony wirtualne i przyciąga pozytony wirtualne. Mamy więc zjawisko pola­ryzacji próżni, o którym wspomnieliśmy.

FAŁSZYWY WNIOSEK

Chmura pozytonów wirtualnych przy­lega do rzeczywistego elektronu i skutecznie zobojętnia jego ładunek. Elektrony wirtualne, odpychane przez rzeczywisty elektron, wy­pełniają kulę o promieniu równym kompto- nowskiej długości jego fali. Tak więc w rezul­tacie długość tej fali faktycznie wyznacza wiel­kość elektronu, czyli tę odległość od jego środ­ka, w jakiej jest skupiony ładunek elektrycz­ny. Potwierdza to więc nasz wniosek, że tylko 1/137 część masy bezwładnej elektronu ma po­chodzenie elektromagnetyczne. Wniosek ten jednak jest być może fałszywy, ponieważ nie rozważyliśmy wielkości energii magnetycznej i elektrycznej związanej ze spi­nem elektronu, a także nie uwzględniliśmy fak­tu, że jest jeszcze inna sprężyna wiążąca elek­tron z próżniowymi fluktuacjami pola fotono­wego.